Bieg Piastow

23. Broken Hope at Bieg Piastow (2020)

By Andrzej Gałaś (start number 918)

I have been taking part in the Bieg Piastów since 1994, usually the main distance of 50 km, this year at 42 km. It seemed to me that I was well prepared and expected to get less than 4 hours during the Saturday race (February 29). My well-waxing skis and hopes stopped at the 20th
kilometer. During the descent, on a sharp bend I broke the binding of the left ski. The downhill skiing turned into a low flight, somersault and front flip. I ended these stunts with braking my nose and losing my glasses. I quickly got up so as not to disturb other racers. The binding could not be
repaired. However, it turned out that if the leg stands with the whole foot on the binding, I could slowly slide forward. There was no question of steering or braking this ski during downhill rides.

One of the competitors passing me asked what was going on and promised help at a nutrition point, which was about 2 km away. When I got there, someone ran up to me and actually pointed out that skis for change were waiting for me. The hope returned to me that I would finish the Run in good
time. Unfortunately, the skis had a binding that was not compatible with my boots. I had about 2km to the exit to the Polana Jakuszycka. I hesitated for a moment if I shouldn’t just back down. During the downhill runs, along the route of the race, I was a threat not only to myself but to other participants of the Race. I called my friend Johny, who, with his son Jędruś and my son Michał, were walking on skis along the railway line to Szklarska Poręba. Unfortunately, they were too far away, they promised that they would reach 36 km and of course give me their skis. But I was still up to 36
kilometers. It was a new hope. I didn’t come there to make it light and pleasant.

I was going uphill on skis very slowly, on flat sections I bounced off my hands and one leg, the binding from time to time fell apart and I had to stop. At the rallies I shouted warning to those who accidentally rode in my track. I knew that I was very far from the finish line. After eight kilometres of such effort, I noticed a lonely fan cheering for the racers. When I finally approached him, it turned out that there were skis standing next to him and he had the shoes with the same bindings as mine. I simply asked if
he would lend me skis so that I could finish the race. He hesitated a moment but gave me his skis.
Zbyszek from Warsaw was preparing to start at a distance of 25 km (on Sunday). We agreed to give him skis at one of the Expo stands in Polana Jakuszycka. I started as if I had started again and He took my damaged skis and walked back to Polana on foot.

I finished my Bieg Piastów with a time of 5:00:05 h. But the adventure strengthened my faith in people who love cross-country skiing, being in the mountains, hardship and sports emotions. At this point I would like to thank Zbyszek for his imitative attitude. I wish that everyone could always reach the finish line.

Before falling (FotoMaraton.pl)

Polish original version

Utracona nadzieja na Biegu Piastów (2020)

Startuję w Biegu Piastów od 1994 roku (początkowo na 25 km a następnie, na głównym dystansie 50 km), w tym roku na 42 km. Wydaje mi się, że byłem dobrze przygotowany i spodziewałem się uzyskać podczas sobotniego biegu czas poniżej 4h. Moje dobrze nasmarowane narty i nadzieje zatrzymały się na 20-tym kilometrze. W trakcie zjazdu, na ostrym zakręcie złamałem wiązanie lewej narty. Zjazd przeszedł w niski lot, salto i fikołek. Te akrobacje zakończyłem hamowaniem nosem i stratą okularów. Szybko wstałem, żeby nie przeszkadzać innym zawodnikom. Wiązanie nie dawało się naprawić. Okazało się, że jeśli noga stoi całą stopą na wiązaniu to mogę wolno ślizgać się do przodu. Jednak o kierowaniu czy hamowaniu tą nartą podczas zjazdów nie było mowy.

Jeden z mijających mnie zawodników zapytał co się dzieje i obiecał pomoc na punkcie żywieniowym, który oddalony był około 2 km. Gdy tam dojeżdżałem podbiegł do mnie ktoś i faktycznie wskazał, że czekają na mnie narty na zmianę. Wróciła we mnie nadzieja, że z dobrym czasem ukończę Bieg. Niestety narty miały wiązanie, które nie było kompatybilne z moimi butami. Do zjazdu na Polanę Jakuszycką miałem około 2km. Przez chwilę wahałem się, czy nie powinienem po prostu się wycofać. W trakcie zjazdów, na trasie biegu, stanowiłem zagrożenie nie tylko dla siebie ale dla pozostałych uczestników Biegu. Zadzwoniłem do przyjaciela, Johnego, który ze swoim synem Jędrusiem i z moim synem Michałem spacerowali na nartach wzdłuż linii kolejowej do Szklarskiej Poręby. Niestety byli zbyt daleko, obiecali że dojdą na 36 km i oczywiście oddadzą mi swoje narty. Ale do 36 kilometra miałem jeszcze daleko. Była to jakaś iskierka nadziei.

Podejścia pokonywałem bardzo wolno, na płaskich odcinkach odbijałem się z rąk i jednej nogi, wiązanie co jakiś czas rozlatywało się i musiałem się zatrzymać. Na zjazdach krzykiem ostrzegałem tych, którzy przypadkiem jechali w moim torze. Zdawałem sobie sprawę, że do mety mam bardzo daleko. Po ośmiu kilometrach takiego wysiłku zauważyłem samotnego kibica, który wesoło dopingował zawodników Biegu. Gdy w końcu podszedłem do niego okazało się, że narty stoją obok a On ma buty tego typu co ja. Wprost zapytałem czy pożyczy mi narty, żebym mógł ukończyć bieg. Krótko się zawahał i oddał mi swoje narty. Pan Zbyszek Gębalski z Warszawy przygotowywał się na start na dystansie 25 km (w niedzielę). Umówiliśmy się, że oddam mu narty na jednym ze stoisk Expo na Polanie. Ja ruszyłem jakbym na nowo wystartował a On zabrał moje uszkodzone narty i pieszo wrócił na Polanę.

Ukończyłem mój kolejny Bieg Piastów z czasem 5:00:05 h. Ale przygoda wzmocniła moją wiarę w ludzi, którzy kochają biegi narciarskie, przebywanie w górach, trud i sportowe emocje. Chciałbym w tym miejscu serdecznie Panu Zbyszkowi podziękować za Jego godną naśladowania postawę.

Andrzej Gałaś (nr startowy 918)

< Back